top of page

NIE ŚPIĘ, BO ROBIĘ ZA DUŻO

Zaktualizowano: 28 kwi 2023



W nieopublikowanym jeszcze Babskim Gadaniu z Nastii z Ryzyka Narracyjnego dotknęłyśmy tematu chwytania się zbyt wielu aktywności na raz. Obie tak mamy i strasznie utrudnia nam to życie. Wielkie filozoficzne pytanie brzmi: co z tym zrobić?


ŁATWO ZACZĄĆ...

Jestem osobą zaangażowaną i aktywną. Bardzo lubię nowe projekty, bo daje mi to poczucie nowości, za którym przepadam w życiu. Kiedy czymś się jaram, to widać na mojej twarzy i słychać w głosie. Można powiedzieć, że jestem Baśnią tysiąca jednego projektu.


Gdy myślę na szybko o rzeczach, które angażują mnie w ostatnim czasie, wychodzi mi pokaźna lista:

🌻 Organizacja Półkolonii z RPG w Dmuchawcu. Startują w wakacje, ale przecież trzeba je zrobić!

🌻 Babskie Gadanie (czekają na mnie cztery nieobrobione wywiady) i Babskie Granie (tzn. muszę wreszcie przygotować sesje dla Bab, bo bardzo je odłożyłam 😥) w ramach contentu do Fileus Zero.

🌻 Erpeżki, w których gram: Diuna, Bliss Stage, Ostrza w Mroku na Kanale Termosa, Wiedźmin u Jestem na Przygodzie, Goście WeseⓁi w Studiu Filmowym Jarząbek i erpeżki, które prowadzę.

🌻 Zgłaszanie się na konferencje naukowe (bo marzy mi się szkoła doktorska), udział w nich i pisanie artykułów.

🌻 (Nie)pisanie pracy magisterskiej. 😓

🌻 Ogarnianie wieczoru panieńskiego dla mojej cudnej utalentowanej przyjaciółki.

🌻 Opanowywanie dorosłości typu: sprzątanie, zakupy, pracka, chore ostatnio koty, potrzeby fizjologiczne. Dobrze, że w domu jest jeszcze Fileus i mój brat. Gdyby nie oni - nie byłoby mnie tu.

🌻 Polonistyczne korepetycje dla uczniów podstawówki i liceum.

🌻 Posty na blogu dwa razy w tygodniu.


Dużo, dużo, bardzo dużo. Patrzę na te wypisane rzeczy i strasznie mnie paraliżuje ich ilość. A i tak mam wrażenie, że o czymś zapomniałam.


...TRUDNO SKOŃCZYĆ

Zaczynanie jest super! Kończenie daje jeszcze więcej frajdy, ale po drodze jest REALIZACJA. Strasznie demoniczne słowo, bo wymaga czasu i pracy. Okazuje się, że czasu nie jest tak dużo, doba nie jest z gumy, a moje ciało też potrzebuje odpoczywać (z premedytacją nie zawarłam tego odpoczynku na mojej liście). Wychodzi klops, bo nagle nie mam siły na siedzenie przed komputerem, pracę głową czy oczami. To bardzo ciekawe przeżycie - człowiek sobie siedzi i po prostu przestaje umieć czytać, nie analizuje obrazów, które widzi, nie kuma komunikatów. Nazwałabym to odlotem nieco fascynującym a nieco przerażającym.


NIEOCZEKIWANE ZWROTY AKCJI...

Są najgorsze na świecie. Lubię mieć zaplanowany czas i nienawidzę, jak coś mi wyskakuje. Objawia się to różnie: płaczem albo złością. Czasem po prostu leżeniem w łóżku i przeglądaniem tiktoka.


Najgorzej, że czasami to moja głowa robi sobie zwroty akcji*. Na przykład dziś rano miałam usiąść do czytania artykułów o nowych mediach (potrzebuję tego do magisterki). I co? I psińco**, bo przypomniało mi się, że muszę:

🌻 odpisać na półkolonijne maile,

🌻 umyć patelnię,

🌻 zasadzić kwiatka (tak naprawdę to nie, po prostu to zrobiłam, nie mam pojęcia czemu),

🌻 zrobić grafikę promującą mnie jako organizatorkę półkolonii,

🌻 przełożyć spotkanie z czwartku na środę, bo potrafię naładować sobie więcej rzeczy w dniu, niż ma on godzin,

🌻 napisać posta tutaj, bo wieczorem nie zdążę,

🌻 zjeść śniadanie (kiedy to piszę, jestem dopiero po kawie. Publikuję i siadam do zjadania, chociaż przeszło mi przez myśl, że może wykorzystam godzinę do wyjścia, by jednak poczytać artykuły).


W poniedziałek przeprowadziłam dialog z bardzo mądrą osobą:

Marcelina: Wiem, że gdybym sama ze sobą rozmawiała, to bym się zrugała za to, że robię za dużo i nie dbam o siebie.
Mądra Osoba: A widzisz, warto samemu stosować to, co powiedziałabyś drugiemu człowiekowi. Daj sobie!

Kończę ten wpis z rozdzierającym wrzaskiem wiertarki od sąsiadów (remontują się od stycznia, a żyją ścianę obok). Jest za głośno i ten bodziec bardzo wyprowadza mnie z równowagi. To tylko czara goryczy, bo prawdziwym winowajcą jest moja za duża aktywność i za małe możliwości.


MĄDRA KOŃCÓWKA

Staram się wymyślić jakąś mądrą puentę, ale myślę, że chyba nie jest potrzebna. Warto mówić o tym, co się udaje. Warto dawać też znak, że udaje się nie wszystko. W końcu jesteśmy tylko ludźmi!

* Bez zmartwień! Diagnozuję się w kierunku tych głowowych cudów.

**Po śląsku: nic. Używam tego od 25 lat, a dopiero dziś się dowiedziałam, że to śląskie słówko.


2 komentarze


Tomasz Okraska
Tomasz Okraska
26 kwi 2023

Banał, ale jak Ty o siebie nie zadbasz, to nikt tego nie zrobi. Więc trzymam kciuki, żeby Ci weszło na dyscyplinę ;) A "psińca" nie kojarzyłem ze Śląskiem mimo mieszkania tu 37 lat :P To dobre słowo

Polub
Odpowiada osobie:

Prawda i to święta! Psińco super - ja się nauczyłam od mojej babci. Może to jakieś starsze słowo w takim razie!

Polub
bottom of page